Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 07 2015

0729 b621 390

June 02 2015

Szybko się starzejemy, i to w sposób nieodwracalny. Zdajemy sobie z tego najlepiej sprawę po sposobie, w jaki wbrew sonie kochamy nasze nieszczęście. Natura jest od nas silniejsza, i tyle. Testuje nas w jednej roli, a później nie umiemy się już od tej roli oderwać. Ja sam, jeśli o mnie chodzi, wyruszyłem w stronę niepokoju. Przyjmujemy łagodnie tę naszą rolę i bierzemy nasz los na poważnie, nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a kiedy spoglądamy za siebie, jest już za późno, aby cokolwiek zmienić. Niepokój zajął całe miejsce i tak już zostanie na zawsze.
— Louis-Ferdinand Celine, "Podróż do kresu nocy"
Reposted fromelloko elloko viano-longer-kore no-longer-kore

June 01 2015

May 21 2015

Mężem być

Mężem być to schodzić na dół by wyłączyć zmywarkę do naczyń. To po to, by żona wiedziała, że jej wygoda jest dla mnie ważniejsza, niż moja własna.

Mężem być to przynosić pieniądze do domu i się chwalić osiągnięciami. To po to, by wiedziała że zwyciężam właśnie dla niej.

Mężem być to wraz z nią śmiać się z kolejnych zmarszczek, siwiejących włosów i wałeczka na brzuchu. To po to, by wiedziała że chcę być z nią, a nie z księżniczką z reklamy telewizyjnej.

Mężem być, to mieć swoje własne zdanie. To po to, by realizować zobowiązanie bycia partnerem.

Mężem być, to mieć swój czas, swoje pasje i swoich kolegów. To po to, by być dla niej wyzwaniem. Niezależność jest pociągająca.

Mężem być to patrzeć na nią momentami w prosty, samczy sposób. To po to, by wiedziała, że jest dla mnie atrakcyjna.

Mężem być to wychodzić z inicjatywą skończenia kłótni mimo tego, że tym razem zawiniła ona. To po to, by wiedziała że jakość bycia razem jest istotniejsza, niż własna racja.

Mężem być to wracać do domu o umówionej porze. To po to, by czuła się bezpiecznie.

Mężem być to chodzić z nią na randki raz w tygodniu i wyglądać na milion dolarów, domagając się tego samego od niej. To po to, by wiedziała, że mnie motywuje do dbania o siebie i vice versa.

Mężem być to starać się w łóżku. To po to, by przekonanie o byciu mistrzem świata w ars amandi choć w jednym procencie było prawdziwe.

Mężem być to stymulować ją do bycia szczęśliwą, ze mną lub beze mnie. To po to by wiedziała, że chcę z nią być tylko wtedy, gdy ona chce być ze sobą.

Mężem być to jej słuchać i mówić o własnych potrzebach. To po to, by zamiast zabawy w telepatię dojrzale się komunikować.

Mężem być to bronić ją, gdy ktoś ją krytykuje. To po to, by wiedziała, że może na mnie polegać.

Mężem być to odmawiać innym kobietom. To po to, by stworzyć niepowtarzalną intymność, która jest tylko nasza i nikt inny nie ma do niej prawa.

Mężem być to ją przytulać, gdy w danej chwili mnie nie znosi. To po to by pamiętała, że zawsze może na mnie liczyć.

Mężem być to oglądać razem ulubione seriale. To po to, by nie dostać po głowie:-)

Mężem być to chwalić się nią wszem i wobec. To po to, by wiedziała, jak dumnym mnie czyni.

Mężem być to mieć w salonie i w sypialni obraz nas przedstawiający. To po to byśmy pamiętali, jak bardzo się kochamy.

Mężem być to pokazywać jej świat, który się już zna. To po to, by dodawać jej życiu wartości.

Mężem być to wierzyć, mimo pokusy pójścia na łatwiznę, czasem ochoty czy zdrowego rozsądku, że mimo wszystko możemy razem być do końca. To po to, by dzięki tej nadziei przetrzymać najtrudniejsze sztormy.

Zbliża się weekend. Pójdźcie razem na randkę. Bez dzieci, rodziny, znajomych. To po to, by dać światu przykład, że Miłość jest zasadą, a jej brak wyjątkiem.

— Mateusz Grzesiak
Reposted fromMerlinka Merlinka viabemygod bemygod
Przerażająca sprawa w byciu z kimś to to, że albo weźmiecie ślub, albo się rozstaniecie.
— o Boże
Reposted fromnothingcansaveyou nothingcansaveyou viakasmii kasmii

May 05 2015

Chodzi o to, że spojrzeć na siebie uczciwie, nazwać swoje słabości i wady, i chcieć zmienić się na lepsze. Pracować na tym. To brzmi łatwo, ale jest bardzo trudne. A największej odwagi wymaga przyznanie się przed samym sobą do prawdy.
— Beata Pawlikowska
Reposted frominpassing inpassing viacytaty cytaty

May 04 2015

Nikt nie chce być singlem, ale też mało kto umie zbudować związek. Nakarmieni popkulturą, wypchani sztucznymi wzorcami oczekujemy od drugiej strony wyimaginowanej doskonałości, sami za bardzo nie chcąc nic dawać. Wyposażamy naszych wyimaginowanych partnerów w zestawy często sprzecznych cech, przy okazji doczepiając im w fantazjach twarze znanych, amerykańskich aktorów. Nie potrafimy przyjąć do wiadomości faktu, że zawsze ten ktoś będzie podobał nam się trochę mniej, zawsze czymś nas wkurzy, zawsze w jakiś sposób zawiedzie nasze zaufanie, o czymś zapomni, gdzieś się spóźni, gdzieś posieje naszą ulubioną rzecz. Jest to dla nas nie do zniesienia, bo moment, gdy życie rozmija się z naszymi marzeniami, traktujemy jako osobistą klęsk.
— Żulczyk
Reposted fromklopokot klopokot viamadeliine madeliine

May 03 2015

6526 e95f 390
Reposted fromunmadebeds unmadebeds viascorpix scorpix

May 01 2015

Można od lat mieszkać w jednym miejscu, a i tak czuć się bezdomnym. Można mieć wszystko, a tak naprawdę nie posiadać niczego.Można czuć się wolnym, będąc zamkniętym w złotej klatce.
Można uśmiechać się, mając w środku pustkę. Można żyć udając, że wszystko jest w porządku, lecz wewnątrz umierać każdego dnia. 
Można pozwolić sobie na to wszystko albo można to zmienić.
— Włóczęga
Reposted fromhormeza hormeza viacheatingonyou cheatingonyou

April 22 2015

7265 9459 390
Reposted fromdecepcion decepcion
Wszystko jest prawdziwe jeśli człowiek się boi.
— M.Hłasko
Reposted fromdecepcion decepcion

Dlaczego chcę Wam odpowiedzieć jak straciłem kobietę marzeń? Po to żebyście się mogli ze mnie pośmiać. Tylko bez litości, proszę. Literatem też nie jestem, więc wybaczcie brak patosu. 

Każdy miał w życiu taki moment, kiedy mówił sobie 'Boże/ Allahu/ Jednorożcu daj mi kobietę, a zrobię wszystko aby była najszczęśliwszą osobą na świecie'. Kurwa, jakie było moje zdziwienie kiedy to Pan zesłał mi piękną niewiastę imieniem Zuzanna. Nie mogę powiedzieć, że to był ideał, bo nie był. Normalna, atrakcyjna i mądra kobieta. Taka do kochania, paplania o starości z wnukami i niedzielnych obiadkach u mamusi. Nie było niczego romantycznego w naszym poznaniu, nie było grzmotów z nieba, jej włosów nie rozwiewał wiatr w efekcie slow motion, nie uratowałem jej z rąk oprawcy, ani takie tam. Potrąciłem ją samochodem. Spieszyłem się, cofałem, ona jechała rowerem... Bum! i zderzak do wymiany (500zł!). Jej na szczęście nic się nie stało, a ja, jako godny reprezentant rasy męskiej, postanowiłem odkupić jej rower (950 zł!). 
Kiedy podawałem ekspedientce kartę, w celu uregulowania rachunku, przeszedł mnie dziwny dreszcz zmieszany z kłuciem w przeponie. Najpierw myślałem, że to dlatego, że 950 zł wsadzam, jak to się mówi na śląsku ' kozie w dupę', jednak... Zrozumiałem, że zwyczajnie jestem głodny! Więc, niespecjalnie licząc na wyraz chęci, zabrałem Zuzannę na jedzenie. Poszliśmy w trójkę. Ja, ona i jebany rower, który ktoś ukradł spod knajpy, kiedy to moje serce zaczynało szybciej bić dla niej. 
Siedziała przede mną mała gapa o niebieskich oczach, w grzywce zachodzącej na oczy, która uśmiechała się głupkowato opowiadając jakieś pierdoły. Jakież było moje zdziwienie kiedy uświadomiłem sobie, że jest w niej coś fajnego. Nie mówię tu tylko o cyckach, chociaż nie powiem, że fajnie dopełniały jej wygląd. 
Pierwszy szok przeżyłem wieczorem tego samego dnia. Była to mieszanka piwa, żalu po skradzionym rowerze, obraz jej sukienki i twarzy. W celu rozładowania napięcia postanowiłem włączyć sobie film z kategorii sensual porn. Kurwa, no nikt mi nie powie, że ogląda to po to, żeby poszukać aspiracji do wystroju wnętrz. Nie wiem jak wy, ale ja to wyobrażam sobie pannę na filmiku jakoby mnie dosiadała. I tu przeżyłem drugi szok - te wszystkie gwiazdki nagle miały brzydkie, obleśne mordy. Ani mi, ani Trollowi, bo tak nazywam moje serce i rozum te panny nie przypadły do gustu. Wtedy zrozumiałem, że wyobrażać sobie, a posiadać to zajebista różnica. I wstyd mi jak chuj, ale Zuzię chciałem posiadać. Na początku tylko jednorazowo. Zadzwoniłem żeby zaprosić ją na przysłowiowego drinka. Gadaliśmy dobre trzy godziny przez telefon. Od planów na przyszłość, przez to jakie przyjebane jest pranie w orzechach, po ulubione kolory i alergie. No istne pierdolenie. Słuchałem o jej uczuleniu na mleko i śliwki, a Trollowi bardzo podobały się przekazywane przez nią informacje. Spotkaliśmy się następnego dnia. 
Przez 9 miesięcy zachwycało mnie jej nieidealne ciało, sterczący tyłek i asymetryczne cycki. Oszalałem, ona zresztą też. Kurwa, no było cudownie. Na prawdę w pewnym momencie czułem, że dostałem to czego mi w życiu szczerze brakowało. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Myślałem o niej nieustannie. Przynosiłem małe bukieciki polnych kwiatów (do 10 zł i nie droższe) kupowane od jakiś babć co to rozsiadają się na chodnikach jakby były ich własnością. Dotykałem jej włosów, całowałem nos, drapałem po brzuchu i plecach, nosiłem na rękach, przygotowywałem kolacje niespodzianki i relaksacyjne kąpiele. Zapomniałem jeszcze o wielogodzinnym łażeniu po0 sklepach i masowaniu jej wśród świec. Zuza nigdy nie była panną, która czegoś wymagała. Zawsze cieszyło ją wspólne spędzanie czasu razem, po prostu. Była dobra i kochana. Gotowała mi i prała moje jebiące skarpety, tak, że pachniały kwiatkami. Do tego łóżko. Jak to się mówi- miała temperament i potencjał, który doprowadzał mnie do szaleństwa. 
któregoś dnia pojechałem do mamy po gołąbki, wtedy miał miejsce kluczowy moment w moim życiu. Doszedłem do wniosku, że ta kobieta będzie matką moich dzieci. Powiedziałem jej o tym jak tylko wróciłem do domu. Kurwa, nigdy nie widziałem tak szczęśliwej kobiety. Stała przy garach w jakiejś pogniecionej koszulce i moich bokserkach, z ziemniakiem w ręku i płakała wzruszona. O rzesz kurwa ile wtedy padło pięknych słów! Czułem się na prawdę szczęśliwy i zajebisty do granic możliwości. Moi kumple mieli przygodne panny, a obok mnie śpi kobieta z którą chcę być do końca życia. Wszyscy którzy idą przez życie z kobietami marzeń wiedzą o czym mówię, i nie ma w tym żadnego pierdolenia. Ci, którzy jeszcze nie doświadczyli tego uczucia, mają ten zajebisty moment przed sobą. Dobrze zapamiętajcie tą chwilę, ponieważ TAKIE COŚ czuje się tylko jeden jedyny kurwa raz w życiu. Normalnie eldorado, orgazm, milion w totka i takie tam inne. A jeszcze jak kobieta chce tego samego. No w dzisiejszych czasach trzeba to docenić i zrobić wszystko żeby nie odjebało.
Bo właśnie mi odjebało. Nie wiem kurwa co ja sobie myślałem, ale jakoś wydawało mi się, że skoro już wszystko ustaliliśmy, w sensie, że mamy wybrane imiona dla dzieci, meble do kuchni i wiemy, że chcemy być ze sobą do końca świata, to wszystko jest zajebiście. Tylko, że nagle panny z pornoli już nie miały obleśnych mord, nieidealne ciało stało się po prostu ciałem, babcie w chustkach okupujące krawężniki były babciami w chustach okupującymi krawężniki. Kąpiele zamieniłem na szybkie prysznice, a spacery na siedzenie przed telewizorem. Gdzieś się kurwa pochowały namiętności, skoro pralka znów spełniała w domu tylko funkcję pralki, a program wirowania miał za zadanie dobrze odwirować moje gacie. 
I tu kurwa muszę przyznać się do tego jakimi drętwym fiutem byłem, bo Zuza nie odpuszczała. Ona przejęła moją funkcję rozpieszczyciela. To ona gotowała pyszne obiadki, smaczne kolacyjki, przechadzała się w majtkach od rana do wieczora, całowała, głaskała, no kurwa odpowiedziany, zakochany facet tylko z cyckami. Zaczęły się kłótnie, płacz, awantury i trzaskanie drzwiami. Ja mówiłem, że ona mnie nie słucha, ona, że nic do mnie nie dociera. Kłóciliśmy się, godziliśmy i tak kurwa 16 razy. 16 jebanych razy mnie zostawiła i 16 razy do mnie wracała. Ja obiecywałem, a i tak jakoś mi się nie chciało. Wiedziałem, że i tak wróci. Nie musiałem jej rozumieć, bo miałem pewność, że tak będzie. 
Pewnego kurwa pięknego dnia, Zuza też przestała się starać. To było równy rok temu. Wróciłem do domu, siedziała na kanapie, spakowana w walizki z doniczką z kasztankiem na kolanach. Kasztanek to była maksymalnie przedszkolna sytuacja, a teraz to moje najmilsze wspomnienie po związku. Założyliśmy się kiedyś, że ona wyhoduje drzewo z owoca kasztana, ona będzie o nie dbała, a ja je zasadzę jak Zuza urodzi mi syna. Kasztanek rósł sobie w kuchni na parapecie i jako jedyny nie dawał za wygraną. 
Spojrzała na mnie tymi swoimi zapłakanymi ślipiami i powiedziała, że jej też już jest wszystko jedno.
Przyznam, że nie byłem na to przygotowany. Lubiłem te nasze kłótnie i późniejsze godzenie się, lubiłem ją zapłakaną i taką kurwa bezbronną. 
Po Zuzie ratowałem się jakimiś kobietami, ale to były tylko kolejne kamienie, które za każdym razem dowiązywałem sobie do nogi. Nagle kurwa znów jej ciało było nieidealnym, ale najlepszym na świecie, tańce w moich majtkach w kuchni najseksowniejszymi ruchami na świecie, a drugiej takiej grzywki wpadającej w oczy nie ma żadna kobieta.
Od roku tęsknię za nią codziennie. Od 11.06.br ze zdwojoną siłą, ponieważ właśnie tego dnia dowiedziałem się od swojej matki, że Zuza wyszła za mąż. 

Dbajcie o swoje kobiety. Nigdy nie myślcie, że zdobyliście je w całości i na zawsze. Nie ma ' na zawsze'. Każdego dnia jest na dziś.
— zawsze jak to czytam to tak trochę chce mi się płakać.

April 16 2015

4438 6a35 390
Reposted fromhormeza hormeza viaAmericanlover Americanlover

eclipse-the-skies:

sightless-behavior:

Maybe In 2015 I’ll finally be good enough for someone.

Maybe in 2015 you’ll realize that you always were.

April 12 2015

nie potrzebuję faceta wyciągniętego wprost z żurnala, z perfekcyjnym ciałem, pełnym portfelem i sportowym autem. nie potrzebuję Casanovy, za którym ogląda się każda dziewczyna pragnąc znaleźć się choć przez chwilę w kręgu jego zainteresowania. chcę prostego chłopaka. z wielkim serce, szczerym uśmiechem, ciepłym głosem. takiego, który pokocha mnie całym sercem, z wszystkim wadami i humorkami. takiego, który właśnie we mnie zauważy kobietę swoich marzeń, nawet wtedy gdy szpilki zamienię na wełniane skarpety, a kusą spódniczkę w sprane dresy. takiego, który codziennie będzie myślał o mnie w pracy, a wieczorem chował w ramionach szepcząc jak strasznie tęsknił. takiego, który zapamięta ile łyżeczek cukru ląduje w mojej porannej kawie i który kubek jest moim ulubionym. takiego, który w pełni zaakceptuje mój wredny charakter, dziwny śmiech i wieczne lenistwo. takiego, który nauczy mnie cieszyć się z małych rzeczy. z rzeczy robionych wspólnie. chcę po prostu zwyczajnej miłości, która napędzi moje serce, która da energię do otwierania oczu każdego poranka, która nada sens kolejnym dniom. to przecież tak niewiele, prawda?
— prawda?
Reposted fromucieknijmi ucieknijmi vialovemyself lovemyself
4821 0f17 390
Reposted fromcurlydarcey curlydarcey viaszarakoszula szarakoszula

April 11 2015

- Co twoim zdaniem buduje związek?
- Ciągłe interesowanie się sobą nawzajem. Uważam, że to naprawdę dużo załatwia, kiedy ta druga osoba cię nie nudzi, chcesz właśnie z nią omówić pewne rzeczy, a nie na przykład z kolegą z pracy czy przyjaciółką. Bo to on właśnie wydaje ci się atrakcyjny, to z nim rozmowa cię ekscytuje. Wspólne przeżywanie różnych spraw, wspólne oglądanie filmów, obgadywanie znajomych, poranne wspólne narzekanie na kiepską pogodę i cieszenie się z tego, że mamy wielki zapas mleka w lodówce. Byle co, byle razem. Przyjaźń też jest ważna, ale nie możesz, mając 40 lat, kulturalnie przyjaźnić się w związku i tylko tyle. Potrzebne są adrenalina, chemia, przyciąganie.
— A. Dygant

April 09 2015

2285 f7a3 390

anamorphosis-and-isolate:

― I Origins (2014)
IanYou ever feel like when you met someone, they fill this hole inside of you…and that when they’re gone you feel that space painfully vacant?

Reposted fromkattrina kattrina viatwice twice

April 02 2015

Miliony ludzi postanowiły unikać emocjonalności. Stali się gruboskórni tylko po to, by się obronić, by nikt nie mógł ich zranić. Cena jednak jest bardzo wygórowana. Nikt nie może ich zranić, ale też nic nie może uczynić ich szczęśliwymi.
— Osho
Reposted fromswojszlak swojszlak vianoticeable noticeable

April 01 2015

Tadeusz Różewicz "Ocalony"

Mam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź.

To są nazwy puste i jednoznaczne:
człowiek i zwierzę
miłość i nienawiść
wróg i przyjaciel
ciemność i światło.

Człowieka tak się zabija jak zwierzę
widziałem:
furgony porąbanych ludzi
którzy nie zostaną zbawieni.

Pojęcia są tylko wyrazami:
cnota i występek
prawda i kłamstwo
piękno i brzydota
męstwo i tchórzostwo.

Jednako waży cnota i występek
widziałem:
człowieka który był jeden
występny i cnotliwy.

Szukam nauczyciela i mistrza
niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli światło od ciemności.

Mam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź
Reposted fromjoyce-james joyce-james viamagdanestor magdanestor
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl