Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

September 11 2018

wiesz czego się boję? tego później. tej obojętności. tego traktowania partnera jak stary mebel który po prostu jest i z którym nie trzeba rozmawiać. bo przecież nic nowego nie powie.

boję się tego życia obok siebie 
i rzucania raz w tygodniu słowa kocham
z przyzwyczajenia.

— Retoryka. / zgodnie z dobowym rozkładem jazdy.
Reposted frommadameimperfect madameimperfect viapiehus piehus

June 11 2018

April 20 2018

Za kogo warto wyjść za mąż? Za przyjaciela. Za faceta, z którym płacze się ze śmiechu. Za kogoś, kto w razie potrzeby i herbatę zrobi, i tyłek podetrze. Za mężczyznę, przy którym bycie słabą, chorą i nieatrakcyjną to nie wstyd. Za kogoś, kto gra do jednej bramki, ma podobne marzenia, a jak nie ma – to wspiera. Za mądrego człowieka, któremu się ufa. Ale chyba najważniejsze, bo ważniejsze nawet od seksu, jest to, by się po prostu szalenie lubić. By lubić spędzać ze sobą czas. Takiego męża Wam życzę, dziewczyny! Jesli podczas przysięgi małżenskiej chce Ci się płakać, bo Twoje życie się kończy – wiej!

April 08 2018

Mąż, przyjaciel, kochanek zawsze powinien być jedną osobą.
Reposted fromte-quiero te-quiero viaoutoflove outoflove

March 20 2018

Jak by mnie nie drażniła, jakich nie miałbym wątpliwości, lubiłem jej ciepło. Gdy przypominam sobie, jak było mi przy niej ciepło, zdaję sobie sprawę, że całe życie było mi mniej lub bardziej zimno. Jakbym na zewnątrz w samej koszulce przebiegł zimą kilkadziesiąt kilometrów i już nigdy nie mógł się rozgrzać. 
— Jakub Żulczyk "Wzgórze psów"
Reposted frommaybeyou maybeyou viajointskurwysyn jointskurwysyn

March 03 2018

Mam jedną cechę, którą zauważyłam u siebie pod koniec gimnazjum; powiedziałam wtedy o niej pewnej bliskiej osobie i zobaczyłam przerażenie na jej twarzy. Jakbym wyjawiła co najmniej, że mam ogon. Mam wrażenie, że to jeden z najmocniej ugruntowanych elementów w moim charakterze, będący jego podstawą i nadający mu kształt. Sprawę najprościej wytłumaczyć obrazowo: wyobraź sobie, że swoje uczucia możesz fizycznie wziąć do ręki jak płytę CD i wedle uznania umieścić w napędzie, a co ważniejsze, z niego usunąć. To moja zdolność. Jeśli podejmuję decyzję, że żywię uczucie spowalniające moje ruchy, nieodwzajemnione bądź niedługo mające być źródłem cierpienia, jestem w stanie je zamknąć w wyimaginowanym schowku, do którego nikt nie zagląda i nie poczuć jego oddziaływania aż nie zechcę. Po raz pierwszy dostrzegłam to u siebie kiedy poczułam, że jedna z moich ulubionych osób (zawsze miałam bardzo wąskie grono, jednak z każdą z tych dziewczyn utrzymywałam głębokie przyjaźnie) nie odwzajemnia mojego zaangażowania, bo zainteresowana jest już poznawaniem osób z następnej szkoły. Postanowiłam nie dać się postawić w pozycji "zostawionej" i to ja ukróciłam intensywność tej przyjaźni (czytaj: oddzielić silną sympatię od osoby), by, gdy tamta zupełnie zniknie, nawet tego nie odczuć. Skupiłam się wtedy na nowych znajomościach, cała misja zakończyła się zupełnym powodzeniem: ze wspomnianą przyjaciółką z czasów gimnazjalnych mam kontakt, nie wyniknęła między nami żadna kłótnia, ja nie poczułam odrzucenia. Nie pozwoliłam, by emocje wpłynęły na moje zachowanie.
Zdolność ta przydała się wiele razy w związkach. Zanim jednak to opiszę, mam potrzebę poruszenia kwestii pośredniej. Zdarza się, że prywatnie odzywają się do mnie osoby tkwiące w toksycznych związkach albo po prostu niezadowolone z jakości swojej relacji. Pytanie jest zawsze to samo: jak nie cierpieć po rozstaniu? A odpowiedź: rozstań się z tą osobą bez jej świadomości, zanim się o tym dowie. Dla własnego zdrowia. Założę się, że w tym momencie część pomyśli, że to "bezduszne", "zimne", "okrutne" i/albo "niedojrzałe". Jesteśmy przecież wychowywani w przekonaniu o tym, że o związek trzeba walczyć, dawać drugie, trzecie a i siódme szanse, za romantyczne uznajemy związki toksyczne, patrzymy na nieudane małżeństwa swoich rodziców, wujków lub dziadków, które trwają, bo "rozwód? to nie wypada", ci ludzie są nieszczęśliwi i niespełnieni, za szybko zdecydowali się na dom, kredyt i dziecko, "takie były czasy". Ano były, ale wiesz, już nie są. 
Jeśli relacja Ci nie odpowiada, ciąży i zamiast budować świetlaną przyszłość rysuje ją raczej w barwach męki, wiecznych pretensji z przebłyskami szczęścia w "lepsze dni", to po co w niej trwasz? Masz wystarczająco przeszkód przed sobą, żeby kolejnej świadomie pozwolić się uwiązać u swojej kostki. Prosta, twarda zasada - nie pomaga, to niech przynajmniej nie przeszkadza. Ta krótka ocena wiele razy uratowała mi dupę i, oczywiście, naraziła na krzywe spojrzenia, bo "nie chce mi się walczyć o uczucie".
Jakie.
Uczucie.
Jeśli mam pozwolić komuś na utrudnianie mi egzystencji przez wzgląd na uczucie, które za pół roku i tak zniknie pod natłokiem problemów i zostaniemy z grymasami, to ja wybieram wolność już teraz.
Moim zdaniem bezduszne, zimne, okrutne i niedojrzałe jest nie potrafić przyznać przed sobą, że boimy się wziąć całkowitą odpowiedzialność za swoje życie. W chwilach, gdy pod skórą czujemy "to nie to", leniwie wyznaczamy kolejną granicę, przy której "to już będzie koniec". A potem następną, jakbyśmy chcieli, by było za późno na decyzję. Bo wtedy to przecież nie nasza wina, my próbowaliśmy, a że wyszło, jak wyszło, to przecież niezależne od nas. Nie wyobrażam sobie żyć ze świadomością, że nie decyduję o swoim życiu. Z tego powodu bardzo często czytając wiadomość prywatną od osoby szukającej wsparcia, pomocy, pouczenia, niedowierzam; oto czarno na białym zostaje mi opisane, jak uczucie zaślepia zdrowy rozsądek, a wszystko to zwieńczone "myślisz, że powinnam dać jeszcze szansę?". I wtedy nie wiem, czy Ty w ogóle sobie dajesz jeszcze szansę? Zastanowiłaś się kiedyś, po co w ogóle człowiek szuka pary? Dlaczego chcemy mieć kogoś u boku? Bo razem łatwiej przetrwać, pokonać komplikacje. A skoro Twój partner jest komplikacją... Mam kontynuować?
No dobra, to teraz jak wygląda to moje oddzielanie uczuć od osoby i wewnętrzne rozstanie z nią. Przede wszystkim, mam ogromną cierpliwość i muszę doświadczyć prawdziwego rozczarowania, by cały proces się rozpoczął; a to dlatego, że jest nieodwracalny. Wytrzymuję wiele prób, podejmuję się poprawy sytuacji, ale nie można walczyć za dwoje. Gdy już wiem, że bagaż negatywnych odczuć i nienaprawionych błędów ledwie się domyka, pozbywam się wszelkich hamulców. Nie podoba się? Nie umiesz sobie zadbać? Nie umiesz docenić? I zaczynam traktować ich tak, jak traktowali mnie. Miny są bezcenne. W swojej głowie już dawno powiedziałam Ci pa, teraz czekam, aż Tobie otworzą się oczy, a przede mną drzwi. 
http://www.oleksandra.pl/art/winna2/#_=_
Reposted fromjointskurwysyn jointskurwysyn

February 12 2018

Tak bardzo boję się stracić coś, co kocham, że nie chcę kochać niczego.
— Jonathan Safran Foer
Reposted frominpassing inpassing vialovemyself lovemyself

February 02 2018

8694 8c04 390

oceanum-cessabit:

L I F E  ☮M A N T R A

Take care of yourself

December 31 2017

5240 bf4c 390
Reposted fromMaryiczary Maryiczary viaoll oll
Kompost emocjonalny - kiedy chcesz, ale nie chcesz. Tęsknisz, ale widzieć nie chcesz. Wiesz, że bez sensu, ale i tak płaczesz. Wiesz, że nawet jak wróci, to przez tydzień albo miesiąc będzie dobrze, a później znowu źle, ale i tak masz nadzieję, że tym razem już będzie dobrze. Nie będzie. I nie rycz. Nie tęsknij. Wiem, nie da się.
— dobby
Reposted fromdobby dobby viapartyhardorgtfo partyhardorgtfo

October 25 2017

Nie chciałam nic więcej poza tym, by ta relacja po prostu przetrwała te wszystkie próby, na które ją oboje wystawiliśmy.

July 03 2017

Widzę Cię w przyszłości ze mną, jako mojego męża. Widzę jak mamy problemy, jak się kochamy, jak mamy ciche dni, jak się uśmiechamy na widok naszego dziecka. Widzę, jak się kłócimy, jak podchodzisz do mnie i całujesz w szyję gdy robię Ci kolację, jak tulimy się do siebie gdy spotyka nas tragedia. Widzę Cię przychodzącego z pracy, szczęśliwego na mój widok i wychodzącego z domu, trzaskającego drzwiami po sprzeczce. Chcę tego wszystkiego, raju i piekła na ziemi, łez i śmiechu z Twojego powodu. Tego wszystkiego i każdej lepszej i gorszej rzeczy.
Reposted fromnicotine nicotine viawarkocz warkocz
1.A priori – z góry, bez zapoznania się z faktami.
2.Abiturient – maturzysta, kończący liceum.
3.Abnegacja – wyrzeczenie się czegoś; brak troski o swój wygląd. 4.Adherent – zwolennik, stronnik.
5.Adolescencja – wiek młodzieńczy.
6.Adwersarz – przeciwnik, oponent.
7.Ambiwalencja – jednoczesne przeżywanie przeciwnych uczuć i pragnień.
8.Antycypować – przewidywać, uprzedzać, przedwcześnie wykonywać.
9.Asumpt – okazja do czegoś, bodziec, pretekst.
10.Austeria – zajazd, oberża, karczma, gospoda.
11.Bigoteria – fałszywa pobożność, świętoszkowatość, dewocja.
12.Bukinista – antykwariusz uliczny, handlujący książkami i rycinami.
13.Defetyzm – brak wiary w zwycięstwo, przewidywanie porażki.
14.Delikt – czyn zakazany przez prawo.
15.Deprymować – wprawiać w stan zniechęcenia.
16.Dezawuować – kwestionować czyjeś prawo do jakichś działań.
17.Dyletantyzm – amatorstwo w jakiejś dziedzinie; powierzchowna znajomość wielu spraw.
18.Dyspensa – zwolnienie od jakichś przepisów prawa kościelnego.
19.Egzaltacja – przesadne, nienaturalne okazywanie uczuć.
20.Egzegeza – objaśnienie filologiczne tekstów, zwłaszcza biblijnych.
21.Egzemplifikować – przytaczać przykłady.
22.Ekslibris – znak na okładce książki z nazwiskiem właściciela.
23.Eksplikacja – objaśnienie znaczenia wyrazu lub zdania.
24.Ekspozytura – placówka, przedstawicielstwo jakiejś instytucji.
25.Ekstensywny – rozległy, obfity ilościowo, lecz ubogi jakościowo.
26.Eksternista – uczący się samodzielnie, zdający przewidziane egzaminy.
27.Elaborat – obszerny tekst, napisany bezbarwnie, nudny.
28.Emfaza – przesadna uczciwość wypowiedzi, afektacja.
29.Empiryczny – doświadczalny; oparty na doświadczeniu.
30.Ergo – a więc, a zatem.
31.Erudycja – wszechstronna wiedza, gruntowne wykształcenie.
32.Eskapizm – ucieczka, unikanie problemów.
33.Ex aequo – [wym. eks ekwo] – na równi, jednakowo, w równej mierze.
34.Fanfaronada – popisywanie się odwagą, bufonada.
35.Filister – człowiek o ciasnych poglądach, mieszczuch.
36.Fircyk – człowiek niepoważny, lekkouch, strojniś.
37.Garnie [wym. garni] – o potrawach: z przybraniem.
38.Harpagon – skąpiec, sknera, chciwiec, dusigrosz.
39.Imperatyw – nakaz, reguła, norma moralna.
40.Implikować – pociągać za sobą, powodować jakieś skutki.
41.Indolencja – niedołęstwo, bierność, zobojętnienie.
42.Indyferentyzm – obojętność wobec ważnych kwestii moralnych, społecznych.
43.Introspekcja – badanie własnych przeżyć psychicznych.
44.Item – również, także, tak samo.
45.Komunał – zdanie pozbawione istotnej treści, frazes, ogólnik.
46.Kontinuum – ciągły, uporządkowany zbiór nieskończonej liczby elementów.
47.Kosmopolityzm – przekonanie, że ojczyzną człowieka jest świat.
48.Kuriozum – zjawisko osobliwe, dziwaczne; rzecz niezwykła.
49.Lapsus – błąd, omyłka w wypowiedzi.
50.Makaronizm – obcy wyraz, zwrot w zdaniu w języku ojczystym.
51.Monotyp – jedyny gatunek lub przedstawiciel jakiegoś rodzaju.
52.Nolens volens – chcąc nie chcąc.
53.Nosce te ipsum – poznaj samego siebie.
54.Obstrukcja – opór przy użyciu dozwolonych metod.
55.Pandemonium – zamieszanie, chaos, bezład.
56.Pauperyzacja – ubożenie, złaszcza jakiejś grupy społecznej.
57.Propedeutyka – wstęp do jakiejś dziedziny wiedzy.
58.Protagonista – człowiek przodujący, walczący o coś; przywódca.
59.Purysta – człowiek dbający o poprawność i czystość języka.
60.Subsydiować – udzielać pomocy finansowej.
61.Synekura – dobrze płatne stanowisko niewymagające wysiłku.
62.Tremo – wysokie stojące lustro.
63.Utensylia – przedmioty do wykonywania czegoś, przybory.
Reposted fromRuda-Shuty Ruda-Shuty viawarkocz warkocz

June 24 2017

Miłość nie jest wtedy, kiedy musisz prosić.
— z artykułu "Zostać czy odejść? Kiedy kończy się miłość a zaczyna się iluzja."
Reposted fromczarnemajtki czarnemajtki viadotknij dotknij

June 07 2017

Miłość nie ma być wyścigiem, ciągłym strachem, że się nie wystarcza, albo zrobi się coś nie tak. Miłość ma uspokajać, dawać oparcie. Motywować, a nie bezmyślnie krytykować. Wymagać, ale też dawać wiele w zamian. Uskrzydlać. Uszczęśliwiać. Sprawiać, że wszystko wydaje się możliwe. Poprawiać humor w ciężkich chwilach. I ta miłość to nie tylko momenty pękające od emocji, ale także spokój. Pocałunek na dobranoc i dzień dobry. Wspólne posiłki.  Wyjście do sklepu i dyskusje o tym, kto wymyśli co dziś będzie na obiad. Poranne przyniesienie kawy do łóżka. Troska w chorobie, martwienie się o siebie nawzajem. Nawet te chwile, kiedy panuje cisza i oboje osobno czymś się zajmujemy, bo one też są potrzebne.
Miłość to wybór. Jasne, namiętność też się liczy, bo bez odpowiedniego dopasowania ciężko jest zbudować jakikolwiek związek. Ale to nie wszystko. Kiedyś przeczytałam, że "kochać to znaczy chcieć być czyimś dobrem". I chyba nie ma bardziej trafnej definicji. Być czyimś dobrem, spokojem, chwilą wytchnienia. Sprawiać, żeby życie we dwójkę było chociaż trochę przyjemniejsze niż samemu. Przywoływać uśmiech na ukochanej twarzy, nawet jeśli potrzeba do tego czegoś tak prostego jak zaparzenie herbaty, bo najbardziej liczą się wszystkie te maleńkie rzeczy, które robimy dla tych, których kochamy.
Może to brzmi jak banał, ale w sumie to dlaczego wszystko musi być skomplikowane? W życiu jest wystarczająco wiele problemów, żeby jeszcze to wszystko utrudniać. Niech chociaż miłość będzie prosta.

Cztery Wieki Później

May 12 2017

3711 43c4 390
Reposted fromGIFer GIFer viaAmericanlover Americanlover

May 07 2017

ja bardzo bym chciała kochać. tylko nie zawsze mam nastrój.

k. kettu / akuszerka

April 16 2017

Myślę, że ciągnięcie naszej znajomości stało się pozbawione najmniejszego sensu. To tak, jakbyśmy porywali się na podarowanie sobie bomb atomowych zawiniętych w ozdobny papier z kokardą. Tylko czekać na wybuch. Ty żyjesz w tej toksycznej niepewności, ja też. Możemy albo się wycofać, albo narazić na zniszczenie nie tylko nas samych, ale też wszystkich ludzi z naszego otoczenia. Nie bądźmy egoistami. Nie wywołujmy kataklizmu.

Potrzebny mi ktoś, kto przyjmie mnie razem z tym wszystkim. Kto powie do mnie ‘Mała’ i pozwoli mi taką być. Kto powie ‘puść te wszystkie sznury, którymi się splątałaś’ i one puszczą. Kto powie ‘jestem’ i naprawdę tu będzie. Kto nie złoży reklamacji. Nie odda z powrotem do serwisu, bo uzna, że jednak nie chce się męczyć. Kto będzie chciał mnie rozkręcić. Zajrzeć do środka. Ubrudzić się. Powymieniać zepsute części. Żebym w końcu nie musiała być z kamienia. Żebym mogła się rozpaść. Rozpuścić. Rozlać. Rozkleić. Żeby chciał. Nie zraził się. Strzegł. Zebrał mnie i schował w ramionach. Trzymał. Trzymał tak całą noc. Żebym mogła spokojnie zasnąć. Uspokoić wszystkie rozdygotane części. Rozchwiane fragmenty. Żeby to w końcu ktoś bronił mnie. Żeby to w końcu przy mnie ktoś czuwał. Żebym to w końcu ja mogła zamknąć oczy. Żebym nie musiała nic wiedzieć. Żebym nie musiała stać na baczność. Żebym mogła wyłączyć radar, czujniki i alarmy. Żebym nie musiała się spieszyć. Uciekać. Zrywać się na budzik. Na znak. Na sygnał. Na niepokojący dźwięk. Na wypadek niebezpieczeństwa. Żebym była pewna, że mogę tu być. Że nikt nie liczy mi czasu. Nie daje mi go na kredyt. Nie nalicza sekund płatnych w późniejszym terminie. W ratach. Z odsetkami. Żebym była na stałe. Bez możliwości wypowiedzenia. Zerwania. Odstąpienia. Nie na okres próbny. Nie na trzy miesiące. Nie na rok plus miesiąc gratis. Nie na gorszy dzień. Nie na noc. Nie na dwie. Nie na kolację bez śniadania. Żebym była na co dzień. Nie na telefon. Nie z dostawą do domu. Nie w biegu. Nie na szybko. Bez umów. Bez podpisów. Z chęci. Bo lubi na mnie patrzeć. Bo nikt nie wybucha mu tak w rękach, jak ja. Bo nie chce, żebym bała się życia. Bo nie dopuści do mnie więcej wątpliwości. Nie pozwoli. Obroni.
Żebym mogła obudzić się w tym samym miejscu. Żeby nadal był. Żeby trzymał. Żeby było mi ciepło.
— Marta Kostrzyńska
Reposted fromzwyklajakzawsze zwyklajakzawsze viadotknij dotknij
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl